Podjęte niedawno uchwały o przystąpieniu do sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego części terenów położonych w Gminie Stare Babice, we wsiach: Borzęcin Duży, Wojcieszyn, Koczargi Stare, Lipków, Stare Babice, Babice Nowe, Latchorzew Lubiczów, Blizne Jasińskiego i Blizne Łaszczyńskiego oraz południowej części Klaudyna wywołały ożywioną dyskusję na grudniowym wspólnym posiedzeniu Komisji.
Pytania jakie padały ze strony radnych dotyczyły przede wszystkim głównego powodu planowanych zmian tj. rezygnowania z budowy dróg gminnych na rzecz dróg wewnętrznych, prywatnych.
Jak można wyczytać w uzasadnieniu uchwały: "Sporządzenie planu obejmującego wskazane obszary jest uzasadnione między innymi w związku z zakwalifikowaniem niektórych dróg dotychczas planowanych jako gminnych w celu dokonania nowych ustaleń w planie miejscowym, gdyż Gminy Stare Babice obecnie nie stać na wykup ziemi pod te drogi, ich budowę, a następnie na ich utrzymanie."
Trudno nie przyznać racji stwierdzeniu, że wykup dróg to duże obciążenie dla gminnej kasy. Z informacji uzyskanych od omawiającego założenia uchwały p. Stecia wynika, że likwidacja niektórych z zaplanowanych dróg w samym tylko Klaudynie to oszczedności rzędu 15 milionów złotych, które poszłyby na wykup gruntów. A przecież sam grunt do dopiero początek - drogę trzeba jeszcze wybudować i utrzymać. Skąd więc wątpliwości radnych?
1. Plany w obecnie obowiązującej postaci uchwalone były zaledwie półtora roku wcześniej. Dlaczego więc już wtedy nie wprowadzono planowanych obecnie zmian? Procedura planistyczna to zarówno konkretny koszt jak i czas. To kolejne konsultacje z mieszkańcami dotyczące działek i dróg na temat których wypowiadali się całkiem niedawno. Czy można czuć się stabilnie i komfortowo, kupując działkę lub budując dom, jeśli tak ważna rzecz jak plan zagospodarowania przestrzennego może się już niedługo diametralnie zmienić?
2. W niektórych miejscach gdzie były planowane drogi gminne mieszkańcy wydzielili grunt pod drogę i odsprzedali lub przekazali go gminie. Widać to dokładnie na mapach ewidencyjnych. Jeśli taka droga zmieni teraz status na wewnętrzną, to będzie to droga w łaty publiczne-prywatne. Co prawda o gminne "kawałki" nadal będzie musiała dbać gmina, ale w praktyce trudno sobie wyobrazić, że będzie np.zimą odśnieżać drogi w kartkę. A przecież osoby, które już dopełniły wszelkich formalności związanych z przekazaniem działki gminie miały wszelkie prawo sądzić, że będą mieszkać przy oświetlonej i odśnieżanej drodze publicznej.
3. Wątpliwości i pytania wzbudzały również kwestie odpłatności za wybudowanie wodociągu i kanalizacji na drogach wewnętrznych. Skoro są one nadal prywatną własnością, to koszt budowy na nich wodociągu czy kanalizacji będzie spoczywał na właścicielach.
4. Drogi wewnętrzne uwidocznione na nowym planie będą wąskie. W przypadku gdyby w przyszłości właściciele drogi chcieli ją przekazać gminie, nie powstanie na niej droga publiczna, bo nie będzie spełniała odpowiednich norm (nie ma gdzie pomieścić odwodnienia drogi, chodnika, oświetlenia, znaków drogowych, mediów) . Będzie mógł powstać ew. publiczny ciąg pieszo-jezdny.
5. Cytując uzasadnienie: "Leży to zarówno w interesie publicznym Gminy jak i w interesie inwestorów prywatnych, gdyż nierealistyczne zamierzenia o utworzeniu olbrzymiej sieci dróg gminnych zostaną zamienione na prawo szybkiego realizowania dróg wewnętrznych." Drogę wewnętrzną, na własnych gruntach mogą sobie wydzielić sami mieszkańcy. Na swój koszt oczywiście i własnym staraniem. W tym zakresie uchwała nic nie zmienia w stosunku do już istniejących przepisów. Cóż więc tak naprawdę ma znaczyć cytowane zdanie z uzasadnienia?
Nie ulega wątpliwości że nie każda droga powinna być drogą publiczną. Wynika to rownież bezpośrednio z ustawy: Art. 8. 1. Drogi niezaliczone do żadnej kategorii dróg publicznych, w
szczególności drogi w osiedlach mieszkaniowych, dojazdowe do gruntów
rolnych i leśnych, dojazdowe do obiektów użytkowanych przez
przedsiębiorców, place przed dworcami kolejowymi, autobusowymi i portami
oraz pętle autobusowe, są drogami wewnętrznymi.
O ile jednak zgadzam się w pełni z likwidowaniem oznaczenia jako dróg gminnych dojazdów do firm, wyjazdów na pole, dróg na terenie zamkniętych osiedli czy też dróg będących "spacerową obwodnicą" części miejscowości posiadającej dojazd inną droga gminną (tak jak to było w przypadku drogi w Klaudynie), to niepokoi mnie wizja zakwalifikowania jako "drogi w osiedlach mieszkaniowych" dróg stanowiących jedyny dojazd do części wsi obejmujących kilkanaście czy kilkadziesiąt domów. Bo przecież łatwo argumentować, że skoro na tym terenie są tylko domy (żadnych pól, firm, instytucji publicznych itp.) to jest to po prostu osiedle mieszkaniowe.
Nie zakładam z góry niczyjej złej woli, rozumiem potrzebę chronienia budżetu w ciężkich czasach. Idea, wielokrotnie podnoszona forum rady gminy, że w obecnych czasach przedsięwzięcia takie jak drogi powinny powstawać we współudziale mieszkańców i gminy jest mi bliska. Jeśli wkładem mieszkańców w takie przedsięwzięcie będzie przekazany grunt, a wkładem gminy wybudowanie i utrzymywanie w należytym stanie drogi, to dróg gminnych mogłoby przybywać co roku zdecydowanie więcej niż obecnie. Nie twierdzę również, że drogi publiczne są zawsze lepiej utrzymane niż prywatne. Tej zimy kilkakrotnie jadąc gminną częścią ulicy Kontuszowej w Lipkowie z lekką zazdrością patrzałam na jej prywatną część - odśnieżoną i równą, podczas kiedy ja przedzierałam się przez wyjeżdżone kolami samochodów bruzdy w pokrywającym drogę śniegu. Przykłady odwrotne też zdarza mi się widywać :) Reguły więc nie ma. Zachęcam jednak mieszkańców aby na etapie konsultacji nowych planów sprawdzali dokładnie jakie zmiany nastąpią w ich okolicy, wnosząc do nich uwagi i sugestie.
środa, 30 stycznia 2013
poniedziałek, 14 stycznia 2013
Budżet gminy refleksje – cz. II
Dochody gminy można podzielić według różnych
kryteriów. Najczęściej używany jest podział na:
1.Dochody
własne – czyli takie, które gmina pozyskuje sama albo otrzymuje za
pośrednictwem Urzędów Skarbowych. Dochody własne są uzyskiwane na mocy różnych
ustaw i gminie wolno je wydać na własne potrzeby. Do tej grupy przede wszystkim
zalicza się podatek od nieruchomości, rolny, leśny, od środków transportowych,
od spadków i darowizn, wpływy z karty podatkowej, udziały w podatkach dochodowych,
dochody z majątku gminy, wypływy z usług, różne opłaty (skarbowa, targowa,)
oraz środki pochodzące z Unii Europejskiej na dofinansowanie projektów i
inwestycji gminnych.
2.Subwencje,
czyli rodzaj puli pieniężnej należnej gminie z budżetu państwa. Gmina może
przeznaczyć je zgodnie z potrzebami, na własne cele. Przykładem takiego dochodu
jest subwencja oświatowa.
3. Dotacje
od Wojewody lub innych instytucji. Dotacja ma ściśle określone przeznaczenie i absolutnie
nie wolno wydać jej na inne cele. Dotacje otrzymuje się na zadania zlecone ustawami
i na potrzeby własne. Nie wydatkowane środki z
otrzymanych dotacji należy bezwzględnie zwrócić.
Nasza gmina realizuje wiele zadań. Część z nich to zadania
obowiązkowe jak np. prowadzenie i nadzór
nad placówkami edukacyjnymi czy pomoc społeczna, a inne są realizowane w
zależności od posiadanych środków np. imprezy sportowe czy budowa oświetlenia
ulicznego.
Ważną
częścią dochodów własnych poza wpływami z PIT i CIT, o których pisałam wcześniej są
dochody z majątki gminnego. Każda gmina ma swój majątek. Są to budynki, mieszkania,
grunty itp. nieruchomości, które mogą być wydzierżawiane, sprzedane, w części
lub całości. Dochody osiągane z tego tytułu stanowią w całości dochód budżetu
gminy.
Gospodarowanie nieruchomościami stanowiącymi
własność gminy należy do Wójta, z zastrzeżeniami dotyczącymi sytuacji opisanych
w uchwale w sprawie zasad gospodarowania nieruchomościami wchodzącymi w skład
gminnego zasobu. Gmina ma
obowiązek opracowania informacji o stanie mienia komunalnego, a także
sporządzania i publikacji wykazów
nieruchomości przeznaczonych do wynajmu,
dzierżawy lub zbycia.
W tegorocznym budżecie gminy w kilku miejscach pojawiają się planowane przychody z gospodarowania gminnymi nieruchomościami m.in. 57 tysięcy zł w dziale Kultura Fizyczna, 22 tysiące złotych w dziale Oświata i Wychowanie, 32 tysiące złotych w dziale Administracja Publiczna oraz 6,5 miliona złotych w dziale Gospodarka Mieszkaniowa. W tej ostatniej kwocie znaczący udział, bo aż 4,8 miliona złotych stanowią przewidywane wpływy ze sprzedaży gminnych nieruchomości w Lipkowie, Latchorzewie, Starych Babcach, Borzęcinie i Mariewie. I to właśnie ta kwota w mojej ocenie stoi pod znakiem zapytania. Dlaczego? Bo jak wskazują dotychczasowe doświadczenia chętnych na zakup gminnych nieruchomości jest jak na lekarstwo, a z powodu kryzysu ceny transakcyjne kształtują się na coraz niższym poziomie. Na ten fakt zwróciła również uwagę Regionalna Izba Obrachunkowa prosząc o sprecyzowanie w jaki sposób obliczono prognozowana kwotę ze sprzedaży nieruchomości gminnych wpisaną w Wieloletnią Prognozę Finansową.
Nie wykonanie tej części założeń budżetowych grozi nam wstrzymaniem gminnych inwestycji. Sytuacja taka miała już miejsce w ubiegłym roku. Na etapie sprawozdania z pierwszego półrocza 2012 roku okazało się, że większość inwestycji drogowych nie została jeszcze wdrożona do realizacji lub jest na etapie składania dokumentacji. Poziom wykonania dochodów majątkowych kształtował się wtedy na poziomie ok. 26% planu. Poza wspomnianymi wcześniej niezbyt efektywnymi próbami sprzedaży dużych działek, skutecznie przeprowadzono sprzedaż małych, mierzących od kilkunastu do kilkudziesięciu metrów działek powstałych w wyniku zmian w przebiegu dróg gminnych. Działki te kupowali mieszkańcy sąsiednich posesji na poszerzenie swoich ogródków. Czy jest więc realne sprzedanie dotychczas nie zbytych działek gminnych w sytuacji gdy na rynku są dostępne w podobnej cenie inne działki, prywatne? Co prawda zgodnie z prawem jeśli w dotychczas ogłaszanych przetargach nie było oferentów gmina może sprzedać działki w drodze indywidualnych negocjacji, jednak nie chodzi o to, by wyzbyć się gruntów gminnych za wszelką cenę! W mojej ocenie, jeśli faktycznie planujemy sprzedaż tych nieruchomości należy bardziej aktywnie zabiegać o nabywców. Na stronie www gminy powinny się znaleźć nie tylko informacje o tym, że w danym momencie ogłoszono jakiś przetarg, ale przede wszystkim wykaz nieruchomości przeznaczonych do sprzedaży, wynajmu itd. z dokładnym opisem, informacją w jakim trybie (przetargowym czy bezprzetargowym) nieruchomość jest dostępna, zdjęcia lub plany i wszelkie inne informacje pomocne ew. kupującemu. Podobne informacje powinny się pojawić na gminnym facebooku i w lokalnej prasie.
W tegorocznym budżecie gminy w kilku miejscach pojawiają się planowane przychody z gospodarowania gminnymi nieruchomościami m.in. 57 tysięcy zł w dziale Kultura Fizyczna, 22 tysiące złotych w dziale Oświata i Wychowanie, 32 tysiące złotych w dziale Administracja Publiczna oraz 6,5 miliona złotych w dziale Gospodarka Mieszkaniowa. W tej ostatniej kwocie znaczący udział, bo aż 4,8 miliona złotych stanowią przewidywane wpływy ze sprzedaży gminnych nieruchomości w Lipkowie, Latchorzewie, Starych Babcach, Borzęcinie i Mariewie. I to właśnie ta kwota w mojej ocenie stoi pod znakiem zapytania. Dlaczego? Bo jak wskazują dotychczasowe doświadczenia chętnych na zakup gminnych nieruchomości jest jak na lekarstwo, a z powodu kryzysu ceny transakcyjne kształtują się na coraz niższym poziomie. Na ten fakt zwróciła również uwagę Regionalna Izba Obrachunkowa prosząc o sprecyzowanie w jaki sposób obliczono prognozowana kwotę ze sprzedaży nieruchomości gminnych wpisaną w Wieloletnią Prognozę Finansową.
Nie wykonanie tej części założeń budżetowych grozi nam wstrzymaniem gminnych inwestycji. Sytuacja taka miała już miejsce w ubiegłym roku. Na etapie sprawozdania z pierwszego półrocza 2012 roku okazało się, że większość inwestycji drogowych nie została jeszcze wdrożona do realizacji lub jest na etapie składania dokumentacji. Poziom wykonania dochodów majątkowych kształtował się wtedy na poziomie ok. 26% planu. Poza wspomnianymi wcześniej niezbyt efektywnymi próbami sprzedaży dużych działek, skutecznie przeprowadzono sprzedaż małych, mierzących od kilkunastu do kilkudziesięciu metrów działek powstałych w wyniku zmian w przebiegu dróg gminnych. Działki te kupowali mieszkańcy sąsiednich posesji na poszerzenie swoich ogródków. Czy jest więc realne sprzedanie dotychczas nie zbytych działek gminnych w sytuacji gdy na rynku są dostępne w podobnej cenie inne działki, prywatne? Co prawda zgodnie z prawem jeśli w dotychczas ogłaszanych przetargach nie było oferentów gmina może sprzedać działki w drodze indywidualnych negocjacji, jednak nie chodzi o to, by wyzbyć się gruntów gminnych za wszelką cenę! W mojej ocenie, jeśli faktycznie planujemy sprzedaż tych nieruchomości należy bardziej aktywnie zabiegać o nabywców. Na stronie www gminy powinny się znaleźć nie tylko informacje o tym, że w danym momencie ogłoszono jakiś przetarg, ale przede wszystkim wykaz nieruchomości przeznaczonych do sprzedaży, wynajmu itd. z dokładnym opisem, informacją w jakim trybie (przetargowym czy bezprzetargowym) nieruchomość jest dostępna, zdjęcia lub plany i wszelkie inne informacje pomocne ew. kupującemu. Podobne informacje powinny się pojawić na gminnym facebooku i w lokalnej prasie.
Treść uchwały w sprawie
zasad gospodarowania nieruchomościami wchodzącymi w skład gminnego zasobu: http://bip.babice-stare.waw.pl/public/get_file_contents.php?id=249019
niedziela, 13 stycznia 2013
Budżet gminy – refleksje cz.I
Na grudniowej
sesji przyjęliśmy budżet na rok 2013. W sumie dochody gminy oszacowano na ponad 70 milionów złotych. Wydatki budżetowe
będą niższe. Powstała w ten sposób nadwyżka budżetowa zostanie przeznaczona na
spłatę starych zobowiązań. Trudno się w
przyjętym budżecie dopatrywać spektakularnych inwestycji czy wydatków. Raczej trzeba trzymać kciuki, aby te które
się w budżecie znalazły miały być z czego sfinansowane. W kolejnych postach postaram się krótko opisać
skąd się w gminie biorą pieniądze i jaki mamy wpływ na to, by było ich więcej.
Na budżet gminy składają się z dochody własne, dotacje
i subwencje przekazywane przez budżet państwa. Część dochodów gminy pochodzi z częściowego
zwrotu podatków PIT i CIT, mówiącego wiele o potencjalne rozwojowym gminy.
Są to środki wypracowane w ciągu roku przez mieszkańców. Z podatku PIT gmina Stare Babice otrzymuje około 30
milionów złotych, z CIT około 300 tysięcy zł. Dlaczego zwrot podatków jest tak
ważnym dla gminy źródłem dochodu? Samorząd to nie przedsiębiorstwo, które może
elastycznie reagować na zmiany – w razie potrzeby przestawić się na inną
produkcję, zmienić strukturę zatrudnienia czy znaleźć grupę zupełnie nowych klientów. Zadania
gmin określone są ustawowo i samorząd
nie może zdobywać środków na realizację szczególnie ważnych dla mieszkańców inwestycji
w ten sposób, że zaprzestanie np. prowadzenia placówek oświatowych czy
utrzymania dróg a zacznie handlować hurtowo marchewką. Tymczasem z roku na rok rząd przekazuje
samorządom coraz więcej zadań bez zapewnienia w całości ich finansowania.
Gminy zobowiązane do wykonania powierzonego zadania muszą dokładać z innych środków budżetowych brakujące
kwoty. W budżecie naszej gminy jednym z
takich zadań wymagających ciągłego
dokładania coraz większych pieniędzy jest oświata, której utrzymanie to ponad
23 miliony zł, a subwencja oświatowa to niewiele ponad 11 milionów. Kolejną
niekorzystną dla budżetu sytuacją jest konieczność
rozliczenia wcześniejszego wysiłku inwestycyjnego związanego z zapewnieniem
wkładu własnego na wykorzystanie funduszy UE oraz prefinansowaniem projektów,
co często wiązało się z potrzebą zaciągania kredytów i pożyczek. Nadszedł czas spłacania części zobowiązań. Jak
więc widać, w obecnej, kryzysowej sytuacji bez stabilnego lokalnego rozwoju
gospodarczego, kieszenie mieszkańców gminy szybko mogą okazać się zbyt płytkie
aby zapewnić potrzebny poziom finansowania.
Zwrot podatku osobistego podatnika czyli PIT przypisany jest
do miejsca jego zameldowania lub jeśli zgłosił ten fakt Urzędowi Skarbowemu do miejsca zamieszkania. Podatek CIT dotyczący
dochodów firm jest płacony w miejscu składania deklaracji podatkowej,
czyli najczęściej tam gdzie firma ma swoją centralę. Wysokość zwrotu obu podatków
jest dobrym i w miarę obiektywnym wskaźnikiem potencjału gospodarczego
gminy i miarą jej potencjału rozwojowego na przyszłość. O ile jednak podatek PIT mówi wprost o zamożności
mieszkańców, konstrukcja CIT nie zawsze dobrze wskazuje na kondycję firm - a przedsiębiorcy często starają się tak
prowadzić działalność, żeby nie oddawać zbyt wiele fiskusowi. Budżet państwa,
który także ma swoje pilne potrzeby niezbyt chętnie dzieli się wpływami z
podatków z samorządami. W 2013 r., w
stosunku do roku 2012, zostanie zwiększony udział gmin we wpływach z PIT tj.
wzrośnie z 49,11 do 49,27 proc., natomiast w przypadku CIT udział pozostanie na poziomie z roku 2012,
czyli wyniesie 22,86 proc. Miedzy innymi dlatego zwiększanie gminnych wpływów
budżetowych poprzez zwiększanie liczby płatników podatku CIT powinno być jednym
z głównych celów działania władz samorządowych. Kontynuowane również powinny być działania w
celu uświadomienia mieszkańcom, że im więcej osób będzie płaciło podatki w
miejscu zamieszkania, tym lepszy będzie standard
życia w gminie.
Treść uchwały, gdzie znajdziecie Państwo dokładne kwoty dochodów i wydatków: http://bip.babice-stare.waw.pl/public/get_file_contents.php?id=253575
Agnieszka Kaczurba
niedziela, 28 października 2012
Nowy projekt uchwały o gospodarowaniu nieruchomościami
Prace nad poprawkami do uchwały dobiegły końca, Na najbliższej sesji nowy projekt zostanie poddany pod głosowanie. Co się zmieniło? Głównie uprawnienia Wójta do podejmowania decyzji o nieruchomościach gminnych. Pierwotny projekt zawierał bardzo szeroki katalog czynności jaki Wójt mógł podejmować bez pytania Rady o zgodę m.in. sprzedaż i zakup nieruchomości, wynajem, wnoszenie aportem do spółek.
Powołany przez Komisję Rozwoju Gospodarczego i Budżetu zespół roboczy w składzie: Katarzyna Gąsowska, Agnieszka Kaczurba, Dariusz Sobczak, Tomasz Szuba, Adam Kotwicki złożył na ręce p. Agnieszki Senterkiewicz (Głownego Inspektora ds. geodezji i gospodarki nieruchomościami) listę proponowanych poprawek. Zostały one szczegółowo omówione i wprowadzone do poprawianej uchwały. Projekt trafił następnie do prawników, którzy zweryfikowali go od strony formalno-prawnej. Wprowadzone zostały m.in. ograniczenia kwotowe transakcji, jakie Wójt może zawierać bez uchwały Rady Gminy, a także zastrzeżone zostały do wyłącznej kompetencji radnych takie działania jak np. darowizny nieruchomości czy wnoszenie ich aportem w spółki.
Porównanie obu projektów:
nowy: Uchwała_Nowa
pierwotny: Uchwała
Powołany przez Komisję Rozwoju Gospodarczego i Budżetu zespół roboczy w składzie: Katarzyna Gąsowska, Agnieszka Kaczurba, Dariusz Sobczak, Tomasz Szuba, Adam Kotwicki złożył na ręce p. Agnieszki Senterkiewicz (Głownego Inspektora ds. geodezji i gospodarki nieruchomościami) listę proponowanych poprawek. Zostały one szczegółowo omówione i wprowadzone do poprawianej uchwały. Projekt trafił następnie do prawników, którzy zweryfikowali go od strony formalno-prawnej. Wprowadzone zostały m.in. ograniczenia kwotowe transakcji, jakie Wójt może zawierać bez uchwały Rady Gminy, a także zastrzeżone zostały do wyłącznej kompetencji radnych takie działania jak np. darowizny nieruchomości czy wnoszenie ich aportem w spółki.
Porównanie obu projektów:
nowy: Uchwała_Nowa
pierwotny: Uchwała
piątek, 14 września 2012
Z prac Komisji Rozwoju Gospodarczego i Budżetu
Po wakacyjnej przerwie ruszyły prace w Komisji. We wrześniu odbyły się dwa spotkania, poświęcone gospodarce gminnymi nieruchomościami, sprawozdaniu z realizacji budżetu za pierwsze półrocze 2012 roku i sprawozdaniu Eko-Babic za rok ubiegły.
Projekt uchwały dotyczący gospodarowania gminnym zasobem nieruchomości wzbudził żywe dyskusje wśród radnych. Jeszcze przed posiedzeniem Komisji posypały się liczne pytania i uwagi, dotyczące zapisów w poszczególnych punktach uchwały. Skąd tyle emocji? Art. 18 ustawy o samorządzie gminnym mówi, że do wyłącznej właściwości rady gminy należy podejmowanie uchwał w sprawach majątkowych gminy, przekraczających zakres zwykłego zarządu, dotyczących określania zasad nabycia, zbycia i obciążenia nieruchomości gruntowych oraz ich wydzierżawiania lub najmu na okres dłuższy niż trzy lata, o ile ustawy szczególne nie stanowią inaczej. Do czasu określenia zasad wójt może dokonywać tych czynności wyłącznie za zgodą rady gminy. I taką sytuację mieliśmy do tej pory. Za każdym razem aby mogło dojść np. do wykupu działki pod poszerzenie drogi wymagana była zgoda rady gminy. Przedstawiona propozycja uchwały ograniczała kompetencje Rady do wyrażania zgody jedynie w dwóch przypadkach: zakładania hipoteki na nieruchomości gminnej i dzierżawy lub najmu na okres przekraczający 10 lat. Radni jednogłośnie wypowiedzieli się, że tak szerokie kompetencje dla jednego człowieka (Wójta - obecnego lub przyszłego) niosą niebezpieczeństwo podjęcia niepożądanego działania. Choć do tej pory nie zdarzyło się, by radni byli przeciwni kupowaniu lub sprzedawaniu ziemi, to już kilkakrotnie uchwały wyrażające zgodę zapadały po burzliwej dyskusji, a raz w obecnej kadencji zdarzyło się, że pod wpływem sugestii radnych przeznaczona na sprzedaż działka została podzielona tak, aby jej cześć nadal zostawała w zasobie gminnym jako miejsce na przyszły plac zabaw. Powołany został zespół roboczy, który wspólnie z urzędnikami gminnymi dokonał zmian w projekcie uchwały. Obecnie zmiany te zostały przekazane do konsultacji prawnych.
Kolejną ważną i trudną sprawą było zapoznanie się ze sprawozdaniem Wójta za pierwsze półrocze 2012 roku. Regionalna Izba Obrachunkowa wydała pozytywna opinię o sprawozdaniu, z dodatkową uwagą o niskim wykonaniu planu dochodów majątkowych. Wynikło ono z braku chętnych na nabycie działek gminnych przeznaczonych do sprzedaży. Czy będzie to oznaczało cięcia w wydatkach inwestycyjnych? Prawdopodobnie tak. W pierwszym półroczu nie zrealizowano żadnego z zadań inwestycyjnych związanych z budową dróg i ich oświetleniem. Prace te rozpoczęły się w drugim półroczu i na niektórych z nich osiągnięto znaczne oszczędności, co pozwoliło doinwestować inne niezbędne remonty. Kilka inwestycji czeka na zakończenie procesu uzyskiwania niezbędnych zgód budowlanych, wykup gruntów itp. Zainteresowanych stanem realizacji konkretnych inwestycji odsyłam do tekstu sprawozdania.
Projekt uchwały dotyczący gospodarowania gminnym zasobem nieruchomości wzbudził żywe dyskusje wśród radnych. Jeszcze przed posiedzeniem Komisji posypały się liczne pytania i uwagi, dotyczące zapisów w poszczególnych punktach uchwały. Skąd tyle emocji? Art. 18 ustawy o samorządzie gminnym mówi, że do wyłącznej właściwości rady gminy należy podejmowanie uchwał w sprawach majątkowych gminy, przekraczających zakres zwykłego zarządu, dotyczących określania zasad nabycia, zbycia i obciążenia nieruchomości gruntowych oraz ich wydzierżawiania lub najmu na okres dłuższy niż trzy lata, o ile ustawy szczególne nie stanowią inaczej. Do czasu określenia zasad wójt może dokonywać tych czynności wyłącznie za zgodą rady gminy. I taką sytuację mieliśmy do tej pory. Za każdym razem aby mogło dojść np. do wykupu działki pod poszerzenie drogi wymagana była zgoda rady gminy. Przedstawiona propozycja uchwały ograniczała kompetencje Rady do wyrażania zgody jedynie w dwóch przypadkach: zakładania hipoteki na nieruchomości gminnej i dzierżawy lub najmu na okres przekraczający 10 lat. Radni jednogłośnie wypowiedzieli się, że tak szerokie kompetencje dla jednego człowieka (Wójta - obecnego lub przyszłego) niosą niebezpieczeństwo podjęcia niepożądanego działania. Choć do tej pory nie zdarzyło się, by radni byli przeciwni kupowaniu lub sprzedawaniu ziemi, to już kilkakrotnie uchwały wyrażające zgodę zapadały po burzliwej dyskusji, a raz w obecnej kadencji zdarzyło się, że pod wpływem sugestii radnych przeznaczona na sprzedaż działka została podzielona tak, aby jej cześć nadal zostawała w zasobie gminnym jako miejsce na przyszły plac zabaw. Powołany został zespół roboczy, który wspólnie z urzędnikami gminnymi dokonał zmian w projekcie uchwały. Obecnie zmiany te zostały przekazane do konsultacji prawnych.
Kolejną ważną i trudną sprawą było zapoznanie się ze sprawozdaniem Wójta za pierwsze półrocze 2012 roku. Regionalna Izba Obrachunkowa wydała pozytywna opinię o sprawozdaniu, z dodatkową uwagą o niskim wykonaniu planu dochodów majątkowych. Wynikło ono z braku chętnych na nabycie działek gminnych przeznaczonych do sprzedaży. Czy będzie to oznaczało cięcia w wydatkach inwestycyjnych? Prawdopodobnie tak. W pierwszym półroczu nie zrealizowano żadnego z zadań inwestycyjnych związanych z budową dróg i ich oświetleniem. Prace te rozpoczęły się w drugim półroczu i na niektórych z nich osiągnięto znaczne oszczędności, co pozwoliło doinwestować inne niezbędne remonty. Kilka inwestycji czeka na zakończenie procesu uzyskiwania niezbędnych zgód budowlanych, wykup gruntów itp. Zainteresowanych stanem realizacji konkretnych inwestycji odsyłam do tekstu sprawozdania.
piątek, 30 marca 2012
Strażacki kotlet
Spośród uchwał podejmowanych podczas ostatniej sesji największe emocje wzbudziła uchwała ustalająca ekwiwalent dla strażaków ochotników. Projekt uchwały wniósł Wójt gminy Stare Babice, proponując zmianę obecnych stawek (1/175 przeciętnego wynagrodzenia, obecnie ok. 20 zł) na stawki 10 zł za udział w działaniach ratowniczych i 5 zł za godzinę za udział szkoleniach pożarniczych organizowanych przez Państwową Straż Pożarną lub gminę. Uzasadniając propozycję wskazał, że dotychczasowa stawka była skonstruowana w taki sposób, że jej wartość wzrastała w ciągu roku i trudno ją było przewidzieć z góry, nie uwzględniała także faktu, że szkolenia są mniej obciążające niż wyjazdy do akcji. Plany obniżenia ekwiwalentu spotkały się z protestem strażaków, wyrażonym m.in poprzez wystosowanie przez zarządy OSP oficjalnego pisma, a także przybyciem na posiedzenie wspólne Komisji grupy ochotników. I zapewne można by o zasadności kwot ekwiwalentu podyskutować merytorycznie, gdyby dyskusji nie zapoczątkował... kotlet.
Radni otrzymują projekty uchwał wraz z uzasadnieniem na kilka dni przed sesją i ten czas powinni wykorzystać na zapoznanie się z wszelkimi okolicznościami i faktami, pozwalającymi wyrobić sobie opinię na jej temat. Służą temu także posiedzenia Komisji, podczas których projekty są omawiane i dyskutowane. Jest to okazja do tego, by zadać konkretne pytania Wójtowi, Skarbnikowi, zaproszonym gościom, ekspertom itd. Rozważyć merytoryczne argumenty za i przeciw. Tym razem górę wzięły jednak emocje - radni, którzy uczestniczyli w niedawnym spotkaniu w OSP w Starych Babicach dowiedzieli się z anonimowego wpisu na forum internetowym, że są dwulicowymi kotletożercami, którzy robią coś dziwnego z rękami i na dodatek wyciągają z gminy pieniądze na swoje zachcianki (laptopy), obciążając budżet swoimi wynagrodzeniami, wygórowanymi dietami i innymi dodatkami.
Dyskusję Komisji początkowo zdominowały informacje o tym kto kotleta zjadł i czym popił, kogo nie było i czy się z tego cieszy, odpytywanie z listy zaproszonych gości a także żądania aby strażacy Galla Anonima wytropili i rozliczyli z wypisywanych bzdur. W zgęstniałej atmosferze trudno było na poważnie pochylić się nad ważnymi przecież argumentami obu stron. Zaginął w szumie również podnoszony przez wszystkich bez wyjątku radnych przekaz, że strażakom ochotnikom należy się szacunek za ich zaangażowanie na rzecz lokalnej społeczności, niezależny od wysokości ekwiwalentu. Pomimo tego, że OSP jest stowarzyszeniem składającym się z ochotników, jest organizacją dobrze wyszkoloną i wyposażoną, realizującą trudne zadania. Dobre wyposażenie to zasługa gminy, która sukcesywnie dofinansowuje jego zakup jak i strażaków, którzy o nie dbają, konserwują i naprawiają. Dawniej strażacy ochotnicy nie otrzymywali żadnych ekwiwalentów czy wynagrodzenia, od kilku lat przysługuje im ekwiwalent, którego wartość w naszej gminie początkowo została ustalona w maksymalnej możliwej stawce. Projekt uchwały zmniejszającej przyznane im wcześniej uprawnienie strażacy potraktowali jako działanie niesprawiedliwe i upokarzające. Apelując do radnych o nie zmniejszanie ekwiwalentu wskazywali m.in. na to, że do tej pory nie wykazywali w zestawieniach szkoleń a jedynie wyjazdy i ćwiczenia. Przekonywali, że ewentualne oszczędności dla gminy będą na poziomie 20 tysięcy złotych rocznie, a być może nie będzie ich wcale jeśli zaczną w zestawieniach wykazywać także godziny szkoleń. Tłumaczyli, że są bardzo dobrze oceniani i obawiają się odpływu dobrze wyszkolonych ochotników. Nawiązywali również do swojej działalności społecznej, dzięki której podobnie jak w przypadku organizacji sportowych czy kulturalnych zagospodarowany zostaje czas młodzieży, która może realizować swoje pasje. Wójt wskazywał z kolei na fakt, że kwota 20 zł za udział w szkoleniu jest za wysoka, bo osoba która w tym czasie ciężko pracuje fizycznie dostaje mniej. Stąd pomysł rozbicia stawek. Padały również argumenty o tym, że jeszcze kilkanaście lat temu nasze OSP były tak biedne, że strażacy do akcji wychodzili w dziurawych butach, a teraz mają sprzęt, mundury, szkolenia itp. Radny Sławek Sumka zaproponował, aby radni przeznaczyli część swojej diety na wypłatę ekwiwalentów, jeżeli w budżecie brakuje środków. Radny Szuba poprosił o zdjęcie uchwały z porządku obrad i przyjrzenie się jej w Komisji Bezpieczeństwa.
Dyskusję Komisji początkowo zdominowały informacje o tym kto kotleta zjadł i czym popił, kogo nie było i czy się z tego cieszy, odpytywanie z listy zaproszonych gości a także żądania aby strażacy Galla Anonima wytropili i rozliczyli z wypisywanych bzdur. W zgęstniałej atmosferze trudno było na poważnie pochylić się nad ważnymi przecież argumentami obu stron. Zaginął w szumie również podnoszony przez wszystkich bez wyjątku radnych przekaz, że strażakom ochotnikom należy się szacunek za ich zaangażowanie na rzecz lokalnej społeczności, niezależny od wysokości ekwiwalentu. Pomimo tego, że OSP jest stowarzyszeniem składającym się z ochotników, jest organizacją dobrze wyszkoloną i wyposażoną, realizującą trudne zadania. Dobre wyposażenie to zasługa gminy, która sukcesywnie dofinansowuje jego zakup jak i strażaków, którzy o nie dbają, konserwują i naprawiają. Dawniej strażacy ochotnicy nie otrzymywali żadnych ekwiwalentów czy wynagrodzenia, od kilku lat przysługuje im ekwiwalent, którego wartość w naszej gminie początkowo została ustalona w maksymalnej możliwej stawce. Projekt uchwały zmniejszającej przyznane im wcześniej uprawnienie strażacy potraktowali jako działanie niesprawiedliwe i upokarzające. Apelując do radnych o nie zmniejszanie ekwiwalentu wskazywali m.in. na to, że do tej pory nie wykazywali w zestawieniach szkoleń a jedynie wyjazdy i ćwiczenia. Przekonywali, że ewentualne oszczędności dla gminy będą na poziomie 20 tysięcy złotych rocznie, a być może nie będzie ich wcale jeśli zaczną w zestawieniach wykazywać także godziny szkoleń. Tłumaczyli, że są bardzo dobrze oceniani i obawiają się odpływu dobrze wyszkolonych ochotników. Nawiązywali również do swojej działalności społecznej, dzięki której podobnie jak w przypadku organizacji sportowych czy kulturalnych zagospodarowany zostaje czas młodzieży, która może realizować swoje pasje. Wójt wskazywał z kolei na fakt, że kwota 20 zł za udział w szkoleniu jest za wysoka, bo osoba która w tym czasie ciężko pracuje fizycznie dostaje mniej. Stąd pomysł rozbicia stawek. Padały również argumenty o tym, że jeszcze kilkanaście lat temu nasze OSP były tak biedne, że strażacy do akcji wychodzili w dziurawych butach, a teraz mają sprzęt, mundury, szkolenia itp. Radny Sławek Sumka zaproponował, aby radni przeznaczyli część swojej diety na wypłatę ekwiwalentów, jeżeli w budżecie brakuje środków. Radny Szuba poprosił o zdjęcie uchwały z porządku obrad i przyjrzenie się jej w Komisji Bezpieczeństwa.
Wniosek ten podtrzymał na sesji, jednak nieskutecznie. Uchwała została przegłosowana z autopoprawką wniesioną przez Wójta - z 10 zł na 15 zł. Argument, że kwota ta, być może satysfakcjonująca ochotników nie została z nimi przedyskutowana nie trafił do przekonania części radnych. Być może za sprawą strażackiego kotleta, który niespodziewanie powrócił na forum publiczne. Radni, którzy poczuli się zniesmaczeni podejrzeniem o podstępne wyłudzanie darmowego obiadu od strażaków złożyli na ręce Przewodniczącego Rady Gminy pismo z prośbą o wystosowanie do administratora forum internetowego www.babice.fora.pl żądania wydania adresu IP osoby, która spór o kotleta rozpoczęła.
Agnieszka Kaczurba
P.S. Z powodów rodzinnych nie byłam na spotkaniu w OSP i rzeczonego kotleta nie spożywałam, więc niestrawność raczej mi nie grozi. Mam nadzieję, że jeden nieprzemyślany wpis na forum internetowym nie spowoduje powstania Rowu Mariańskiego pomiędzy Radą Gminy a OSP, bo szkoda by było psuć to, co do tej pory w miarę sprawnie działało. Nie przyniosłoby to chwały żadnej ze stron, a już najmniejszego pożytku mieszkańcom na rzecz których działają zarówno radni jak strażacy. Anonimowi z forum poddaję pod rozwagę taką sytuację; załóżmy że to strażacy zgłaszają projekt uchwały o ekwiwalencie (a jest taka możliwość opisana w statucie gminy) i tuż przed posiedzeniem Komisji pojawia się publicznie insynuacja, że ochotnicy kupili głosy radnych za pomocą kotleta i teraz wspólnie będą drenować gminna kasę. To dla Ciebie byłoby w porządku?
piątek, 20 stycznia 2012
Spotkanie mieszkańców Lipkowa i Zielonek Wsi z Wójtem i kierownikami referatów
Spotkanie odbyło się w dniu 19 stycznia 2012r. Ze strony UG uczestniczyli w nim Wójt Krzysztof Turek, jego zastępca Marcin Zając, kierownicy referatów: Piotr Czajkowski, Marcin Klimek, Kazimierz Steć. Spółkę Wodną Babice reprezentowała pani Zdzisława Baltyn. Mieszkańcy (ok 70 osób) przez dwie godziny mieli możliwość zadawania pytań dotyczacych aktualnych spraw swoich wsi.
Poruszono m.in. tematy
- remontów i przebudowy dróg gminnych i powiatowych
- odwodnienia ulic
- scalenia gruntów miedzy ulicą Sportową a strugą
- komunikacji autobusowej
- kanalizacji w Zielonkach wzdłuż ul. Warszawskiej
- podnoszenia terenów przez nowobudujących się
Niektóre dyskusje były bardzo emocjonalne. Bezpośrednio po spotkaniu kilka osób zostało aby swoje sprawy omówić z kierownikami referatów.
W skrócie najwazniejsze informacje ze spotkania:
- ulica Mościckiego nie otrzymała tzw "schetynówki" w związku z czym w br. nie będzie remontowana. Przewidywany rok przebudowy -2013.
- ulice Sportowa, Jakubowicza i Białej Góry - są przewidziane do remontu ale nie w br. Ulice te będą przebudowywane z odwodnieniem i chodnikami. Terminu nie określono.
- Ulica Hetmańska w Lipkowie będzie utwardzana destruktem po ukończeniu budowy osiedla
- Ulica Jastrzębia w kolonii Lipków - jeżeli mieszkańcy są gotowi wskazać miejsce na poprowadzenie odwodnienia, to gmina je wykona.
- Kanał Zaborowski został częściowo oczyszczony w ub. roku, w br. czyszczenie będzie kontynuowane. Kanał musi być drożny, żeby odbierać wodę z odwadnianych terenów.
- Scalenie gruntów o które pytali mieszkańcy jest możliwe, jednak jak do tej pory wnioski złożyło dopiero niewiele ponad 50% uprawnionych. Im szybciej wpłyną kolejne wnioski tym szybciej bedzie można przystąpić do procedury scaleniowej.
- harmonogram realizacji kanalizacji wzdłuż ul. Warszawskiej mieszkańcy powinni sprawdzić w Eko-Babicach. Nadal są miejsca gdzie mieszkańcy nie wyrażają zgody na przeprowadzenie kanalizacji przez ich ogródki. Może sąsiedzi mogliby na nich wpłynąć?
- na dzień dzisiejszy gmina nie przewiduje zmian w komunikacji. Od stycznia została uruchomiona linia L-7. Od lutego linia ta będzie stawać w centrum Lipkowa.
Poruszono m.in. tematy
- remontów i przebudowy dróg gminnych i powiatowych
- odwodnienia ulic
- scalenia gruntów miedzy ulicą Sportową a strugą
- komunikacji autobusowej
- kanalizacji w Zielonkach wzdłuż ul. Warszawskiej
- podnoszenia terenów przez nowobudujących się
Niektóre dyskusje były bardzo emocjonalne. Bezpośrednio po spotkaniu kilka osób zostało aby swoje sprawy omówić z kierownikami referatów.
W skrócie najwazniejsze informacje ze spotkania:
- ulica Mościckiego nie otrzymała tzw "schetynówki" w związku z czym w br. nie będzie remontowana. Przewidywany rok przebudowy -2013.
- ulice Sportowa, Jakubowicza i Białej Góry - są przewidziane do remontu ale nie w br. Ulice te będą przebudowywane z odwodnieniem i chodnikami. Terminu nie określono.
- Ulica Hetmańska w Lipkowie będzie utwardzana destruktem po ukończeniu budowy osiedla
- Ulica Jastrzębia w kolonii Lipków - jeżeli mieszkańcy są gotowi wskazać miejsce na poprowadzenie odwodnienia, to gmina je wykona.
- Kanał Zaborowski został częściowo oczyszczony w ub. roku, w br. czyszczenie będzie kontynuowane. Kanał musi być drożny, żeby odbierać wodę z odwadnianych terenów.
- Scalenie gruntów o które pytali mieszkańcy jest możliwe, jednak jak do tej pory wnioski złożyło dopiero niewiele ponad 50% uprawnionych. Im szybciej wpłyną kolejne wnioski tym szybciej bedzie można przystąpić do procedury scaleniowej.
- harmonogram realizacji kanalizacji wzdłuż ul. Warszawskiej mieszkańcy powinni sprawdzić w Eko-Babicach. Nadal są miejsca gdzie mieszkańcy nie wyrażają zgody na przeprowadzenie kanalizacji przez ich ogródki. Może sąsiedzi mogliby na nich wpłynąć?
- na dzień dzisiejszy gmina nie przewiduje zmian w komunikacji. Od stycznia została uruchomiona linia L-7. Od lutego linia ta będzie stawać w centrum Lipkowa.
niedziela, 27 listopada 2011
Nowe stawki podatków lokalnych
Na ubiegłotygodniowej sesji Rady Gminy zostały uchwalone nowe stawki podatków od nieruchomości, rolnego, leśnego i od środków transportu. Komisja Budżetu zaproponowała aby podniesienia stawek podatku dokonać wyłącznie o wartość inflacji tj. 4,2%. Takie stawki zostały uchwalone (projekty uchwał dostępne na http://bip.babice-stare.waw.pl/public/?id=107760 ). Komisja zarekomendowała także obniżenie na rok podatkowy 2012 średniej cenę skupu żyta do celów wymiaru podatku rolnego z kwoty 74,18 zł za 1 dt do kwoty 40,00 zł
za 1 dt.
Została wprowadzona nowa uchwała o opłacie targowej. Dawniej, opłatę pobierało się wyłącznie na wyznaczonych miejscach handlowych. Obecnie, zgodnie z nowymi uregulowaniami ustawowymi „Targowiskami, o których mowa są wszelkie miejsca, w których jest prowadzona sprzedaż.” Opłata powinna być więc pobierana w każdym przypadku sprzedaży z ręki, straganu czy samochodu (z wyłączeniem rolników sprzedających wyprodukowane przez siebie płody rolne). Wyznaczono inkasentów opłaty targowej i ustalono stawki http://bip.babice-stare.waw.pl/public/get_file_contents.php?id=219317
za 1 dt.
Została wprowadzona nowa uchwała o opłacie targowej. Dawniej, opłatę pobierało się wyłącznie na wyznaczonych miejscach handlowych. Obecnie, zgodnie z nowymi uregulowaniami ustawowymi „Targowiskami, o których mowa są wszelkie miejsca, w których jest prowadzona sprzedaż.” Opłata powinna być więc pobierana w każdym przypadku sprzedaży z ręki, straganu czy samochodu (z wyłączeniem rolników sprzedających wyprodukowane przez siebie płody rolne). Wyznaczono inkasentów opłaty targowej i ustalono stawki http://bip.babice-stare.waw.pl/public/get_file_contents.php?id=219317
Radne w sprawie opieki nad małymi dziećmi w naszej gminie
Gmina Stare Babice posiada 3 przedszkola publiczne i kilka prywatnych. Mimo tego nadal wiele matek ma problem z zapewnieniem dziecku opieki. Zwłaszcza dziecku do lat 3. Starania o to, aby niekorzystną sytuację zmienić podjęły niektóre radne.
Pierwszym krokiem było obniżenie opłaty za wpis żłobka oraz klubu dziecięcego do rejestru żłobków i klubów dziecięcych, który ma obowiązek prowadzić gmina. Opłatę tą wnosi osoba, która zamierza otworzyć nową placówkę. W projekcie uchwały wniesionym przez Wójta zakładano opłatę w wysokości 50% minimalnego wynagrodzenia za pracę tj. 693zł. Radna Beata Skrońska złożyła wniosek aby wysokość opłaty za dokonanie wpisu wyniosła 350zł. Swój wniosek uzasadniła tym, że nie widzi możliwości utworzenia przez gminę żłobków, gdyż jest to zbyt duże obciążenie, natomiast powstała możliwość otwierania prywatnych klubów dziecięcych, którym sprzyja projekt uchwały. Wpisu do rejestru dokonuje się na początku działalności, a więc wtedy gdy jeszcze nowo otwierana placówka nie ma żadnych przychodów. Jeżeli ktoś zdecyduje się założyć klub dziecięcy to poniesie duże koszty związane z dokumentacją, wypromowaniem czy adaptacją pomieszczeń, kwota zaproponowana w uchwale będzie działać zniechęcająco, a nie zachęcająco. Poparła ją radna Agnieszka Kaczurba wyjaśniając, że kluby dziecięce w rozumieniu ustawy są przeznaczone dla dzieci od 20 tygodnia życia do 3 lat i podlegają ścisłym uregulowaniom, a często są mylone z klubikami gdzie raz na jakiś czas można zostawić dziecko pod opieką animatora. W projekcie uchwały jest mowa o żłobkowej formie opieki – żłobkach prywatnych lub klubach dziecięcych (gdzie opieka sprawowana jest przez 5 godzin dziennie). Jest to wiec forma opieki pozwalająca kobietom wrócić na rynek pracy. Opiekunem w takim żłobku może być osoba posiadająca kwalifikacje pielęgniarki, położnej, opiekunki dziecięcej, nauczyciela wychowania przedszkolnego, nauczyciela edukacji wczesnoszkolnej, pedagoga opiekuńczo-wychowawczego lub osoba z wykształceniem co najmniej średnim posiadająca minimum dwuletnie doświadczenie w pracy z dziećmi do lat 3 lub osoba, która odbyła 280 godzinowe szkolenie - co jest sporym wydatkiem dla zakładającego placówkę (a gwarantuje odpowiednią jakość opieki). Powinno więc nam zależeć na tym aby takie wyspecjalizowane formy opieki wspierać. Jeżeli jakaś placówka obejmie opieką kilkoro maluchów to kilka matek będzie mogło iść do pracy, co przyniesie dochody do budżetu gminy z Pit-ów, większe niż jednorazowa wpłata 600 zł. Radna Skrońska podtrzymała swój pierwszy wniosek aby wpis wynosił 350zł. Uchwała została przyjęta stosunkiem głosów 6 : 5.
W dniu 15 czerwca br. radne Katarzyna Gąsowska, Agnieszka Kaczurba i Beata Skrońska złożyły projekt uchwały w sprawie ustalenia trybu udzielania i rozliczania dotacji dla niepublicznych przedszkoli i innych niepublicznych form wychowania przedszkolnego prowadzonych na terenie gminy Stare Babice oraz trybu i
zakresu kontroli prawidłowości ich wykorzystania. Ideą, którą kierowały się radne było umożliwienie placówkom opiekującym się dziećmi, a nie będącym przedszkolami publicznymi lub niepublicznymi pozyskiwanie dofinansowania pobytu dzieci ( a co za tym idzie zapewnienie odpowiedniej jakości i ceny usług). Dotychczas obowiązująca uchwała poza dotowaniem niepublicznych przedszkoli, nie przewidywała udzielania dotacji osobom prowadzącym inne niepubliczne formy wychowania przedszkolnego (np. kluby dziecięce zgodne z nową ustawą), a zgodnie z ustawą o systemie oświaty może być im przyznana dotacja w wysokości 40% wydatków bieżących, ponoszonych na jednego ucznia w przedszkolu publicznym prowadzonym przez gminę. Radne rozszerzyły uchwałę o tę możliwość. Uchwała została przyjęta jednogłośnie przez 15 radnych.
Pierwszym krokiem było obniżenie opłaty za wpis żłobka oraz klubu dziecięcego do rejestru żłobków i klubów dziecięcych, który ma obowiązek prowadzić gmina. Opłatę tą wnosi osoba, która zamierza otworzyć nową placówkę. W projekcie uchwały wniesionym przez Wójta zakładano opłatę w wysokości 50% minimalnego wynagrodzenia za pracę tj. 693zł. Radna Beata Skrońska złożyła wniosek aby wysokość opłaty za dokonanie wpisu wyniosła 350zł. Swój wniosek uzasadniła tym, że nie widzi możliwości utworzenia przez gminę żłobków, gdyż jest to zbyt duże obciążenie, natomiast powstała możliwość otwierania prywatnych klubów dziecięcych, którym sprzyja projekt uchwały. Wpisu do rejestru dokonuje się na początku działalności, a więc wtedy gdy jeszcze nowo otwierana placówka nie ma żadnych przychodów. Jeżeli ktoś zdecyduje się założyć klub dziecięcy to poniesie duże koszty związane z dokumentacją, wypromowaniem czy adaptacją pomieszczeń, kwota zaproponowana w uchwale będzie działać zniechęcająco, a nie zachęcająco. Poparła ją radna Agnieszka Kaczurba wyjaśniając, że kluby dziecięce w rozumieniu ustawy są przeznaczone dla dzieci od 20 tygodnia życia do 3 lat i podlegają ścisłym uregulowaniom, a często są mylone z klubikami gdzie raz na jakiś czas można zostawić dziecko pod opieką animatora. W projekcie uchwały jest mowa o żłobkowej formie opieki – żłobkach prywatnych lub klubach dziecięcych (gdzie opieka sprawowana jest przez 5 godzin dziennie). Jest to wiec forma opieki pozwalająca kobietom wrócić na rynek pracy. Opiekunem w takim żłobku może być osoba posiadająca kwalifikacje pielęgniarki, położnej, opiekunki dziecięcej, nauczyciela wychowania przedszkolnego, nauczyciela edukacji wczesnoszkolnej, pedagoga opiekuńczo-wychowawczego lub osoba z wykształceniem co najmniej średnim posiadająca minimum dwuletnie doświadczenie w pracy z dziećmi do lat 3 lub osoba, która odbyła 280 godzinowe szkolenie - co jest sporym wydatkiem dla zakładającego placówkę (a gwarantuje odpowiednią jakość opieki). Powinno więc nam zależeć na tym aby takie wyspecjalizowane formy opieki wspierać. Jeżeli jakaś placówka obejmie opieką kilkoro maluchów to kilka matek będzie mogło iść do pracy, co przyniesie dochody do budżetu gminy z Pit-ów, większe niż jednorazowa wpłata 600 zł. Radna Skrońska podtrzymała swój pierwszy wniosek aby wpis wynosił 350zł. Uchwała została przyjęta stosunkiem głosów 6 : 5.
W dniu 15 czerwca br. radne Katarzyna Gąsowska, Agnieszka Kaczurba i Beata Skrońska złożyły projekt uchwały w sprawie ustalenia trybu udzielania i rozliczania dotacji dla niepublicznych przedszkoli i innych niepublicznych form wychowania przedszkolnego prowadzonych na terenie gminy Stare Babice oraz trybu i
zakresu kontroli prawidłowości ich wykorzystania. Ideą, którą kierowały się radne było umożliwienie placówkom opiekującym się dziećmi, a nie będącym przedszkolami publicznymi lub niepublicznymi pozyskiwanie dofinansowania pobytu dzieci ( a co za tym idzie zapewnienie odpowiedniej jakości i ceny usług). Dotychczas obowiązująca uchwała poza dotowaniem niepublicznych przedszkoli, nie przewidywała udzielania dotacji osobom prowadzącym inne niepubliczne formy wychowania przedszkolnego (np. kluby dziecięce zgodne z nową ustawą), a zgodnie z ustawą o systemie oświaty może być im przyznana dotacja w wysokości 40% wydatków bieżących, ponoszonych na jednego ucznia w przedszkolu publicznym prowadzonym przez gminę. Radne rozszerzyły uchwałę o tę możliwość. Uchwała została przyjęta jednogłośnie przez 15 radnych.
niedziela, 22 maja 2011
Opłaty adiacenckie
Na początku czerwca Komisja Rozwoju Gospodarczego i Budżetu zajmie się sprawą opłat adiacenckich związanych z budowa dróg, kanalizacji itp. udogodnień dla mieszkańców. Projekt uchwały w tej sprawie został zdjęty z planu obrad na ostatniej sesji i skierowany do analizy w Komisji. Sprawa opłat adiacenckich wzbudza wiele kontrowersji związanych zarówno ze sposobem naliczania jak i ew. zwolnień od obowiązku wniesienia opłaty. Poniżej kilka faktów związanych z opłatami:
Wartość rynkową nieruchomości przed wybudowaniem urządzeń infrastruktury technicznej i po ich wybudowaniu określają uprawnieni rzeczoznawcy majątkowi, według stanu i cen na dzień wydania decyzji o ustaleniu opłaty adiacenckiej. Tu bardzo ważna uwaga: dla potrzeb naliczenia opłaty adiacenckiej oszacowaniu podlega tylko wartość gruntu! Nie ma więc znaczenia czy na danej działce postawiono dużą willę z basenem, czy też żadnego domu na niej nie ma i rośnie na niej jedynie zielsko.
Obowiązek wnoszenia opłat adiacenckich powstaje po upływie 14 dni od dnia, w którym decyzja o ustaleniu opłaty stała się ostateczna. W przypadku, gdy wyliczona kwota jest niemożliwa do spłaty od razu, można wystąpić z wnioskiem o rozłożenie opłaty na raty roczne, płatne przez 10 lat. Raty podlegają oprocentowaniu przy zastosowaniu stopy procentowej równej stopie redyskonta weksli stosowanej przez Narodowy Bank Polski.Należność gminy z tego tytułu podlega zabezpieczeniu, w tym przez ustanowienie hipoteki.
Na poczet opłaty adiacenckiej zalicza się wartość świadczeń wniesionych przez właściciela lub użytkownika wieczystego na rzecz realizacji inwestycji. Jeżeli koszty są równe lub wyższe od ustalonej opłaty adiacenckiej, to nie musi on płacić, ale też nie może domagać się zwrotu nadwyżki.
Wysokość stawki adiacenckiej ustala rada gminy w drodze uchwały. Nie może ona przekroczyć 50% wartości wzrostu ceny nieruchomości po wybudowaniu urządzeń.
Dyskutując nad uchwałą o wprowadzeniu opłat adiacenckich mamy jako radni świadomość, że wprowadzamy coś bardzo niepopularnego, co przez wielu mieszkańców będzie traktowane jako kolejny podatek. Z drugiej strony widzimy pozytywy tej uchwały:
1. uporządkowanie dotychczasowych zasad na jakich mieszkańcy partycypowali w kosztach (np. poprzez wnoszenie różnego rodzaju opłat, przekazywanie gruntu pod inwestycję itp.)
2. uzyskanie zwrotu części nakładów poniesionych z budżetu gminy (a więc pieniędzy nas wszystkich, także osób które nie skorzystają z wybudowanych urządzeń)
3. możliwość szybszego realizowania kolejnych inwestycji (wpływy z opłat adiacenckich zasilają budżet gminy)
4. wypełnienie przez gminę wymogów prawnych (pobieranie opłat wynika wprost z ustawy)
Sporną pozostaje kwestia tego, jaka powinna być wysokość pobieranych opłat. Nie ulega wątpliwości, że przy podejmowaniu decyzji należy wziąć pod uwagę nie tylko kwoty wynikające z ustaleń rzeczoznawcy (przytoczone w uzasadnieniu do projektu uchwały), ale także możliwości finansowe mieszkańców gminy.
Jeśli ktokolwiek z Państwa chciałby zgłosić zapytanie dotyczące planowanych opłat adiacenckich lub opisać konkretną sytuację związaną z tymi opłatami proszę o kontakt mailowy (soltys@lipkow.net) lub pozostawienie komentarza pod postem.
A.Kaczurba
UWAGA: adres mailowy podany w poście nie jest już kierowany na moją skrzynke mailową. Proszę o przesyłanie uwag na adres ago@agohome.pl
UWAGA: adres mailowy podany w poście nie jest już kierowany na moją skrzynke mailową. Proszę o przesyłanie uwag na adres ago@agohome.pl
wtorek, 17 maja 2011
Pamięci Piotra Żyżelewicza
W nocy z 12 na 13 maja, zmarł w wyniku komplikacji po wylewie wybitny polski perkusista, Piotr "Stopa" Żyżelewicz ( perkusista m.in. Voo Voo, Armii i Izraela). Na mszy w kościele ojców paulinów pw. Ducha Świętego przy ulicy Długiej w Warszawie w poniedziałek muzyka pożegnało kikaset osób. Został pochowany na cmenatrzu w Starych Babicach. Miał 46 lat. Pozostawił żonę Katarzynę i trójkę dzieci: Zosię, Franka i Anielkę.
Piotr był członkiem Rady Rodziców w babickiej podstawówce. Kasia pracuje w przedszkolu w Bliznem. Obydwoje zawsze pełni energii, zaangażowani, otwarci na innych. Pamiętam doskonale zainicjowany przez Kasię I Rodzinny Przegląd Kolęd i Pastorałek, który odbył się w styczniu w przedszkolu. Zależało jej, aby przypomnieć rodzicom i dziadkom, że wspólne muzykowanie to ogromna frajda i że wystarczy tylko chcieć... I wszystkim uczestnikom się chciało, zwłaszcza gdy na scenę wkroczyła rodzina Żyżelewiczów. Anielka w stroju aniołka, mama Kasia, tata Piotr i brat Franek, którzy wspólnie wykonali pastorałkę "Okno w chmurach". Porwali do żywiołowego współwykonania wszystkich słuchaczy. I na jednym odspiewaniu się nie skończyło! Szkoda, że w przyszłym roku Piotra zabraknie na kolejnym kolędowaniu.
Piotr był członkiem Rady Rodziców w babickiej podstawówce. Kasia pracuje w przedszkolu w Bliznem. Obydwoje zawsze pełni energii, zaangażowani, otwarci na innych. Pamiętam doskonale zainicjowany przez Kasię I Rodzinny Przegląd Kolęd i Pastorałek, który odbył się w styczniu w przedszkolu. Zależało jej, aby przypomnieć rodzicom i dziadkom, że wspólne muzykowanie to ogromna frajda i że wystarczy tylko chcieć... I wszystkim uczestnikom się chciało, zwłaszcza gdy na scenę wkroczyła rodzina Żyżelewiczów. Anielka w stroju aniołka, mama Kasia, tata Piotr i brat Franek, którzy wspólnie wykonali pastorałkę "Okno w chmurach". Porwali do żywiołowego współwykonania wszystkich słuchaczy. I na jednym odspiewaniu się nie skończyło! Szkoda, że w przyszłym roku Piotra zabraknie na kolejnym kolędowaniu.
(zdjęcie Paulina Więckowska)
Składając serdeczne wyrazy współczucia rodzinie Żyżelewiczów, chciałabym równocześnie zaapelować do Państwa o wsparcie dla Kasi i dzieciaków. Nie pozwólmy, aby z powodów finansowych stracili na rzecz banku zbudowany przez siebie dom. Koledzy z zespołu zdecydowali nie przerywać trasy koncertowej, a zyski z występów przekazać Kasi. Polska Fundacja Muzyczna uruchomiła specjalne konto, na które można wpłacać środki:
Subkonto o nazwie STOPA – 31 1440 1101 0000 0000 0492 7362 w Nordea Bank S.A. I Oddział Warszawa.
A.Kaczurba
wtorek, 3 maja 2011
Informacje o komunikacji autobusowej
Podczas ostatniej sesji Rady Gminy otrzymaliśmy nowe informacje odnośnie planowanych zmian w komunikacji autobusowej na terenie naszej gminy.
1. Linia "powiatowa" nie ruszy od maja. Nowy planowany termin jej uruchomienia to wrzesień 2011r.
2. Zmiany na linii 729 (przesunięcie godzin niektórych kursów, skierowanie linii w przeciwprądzie do linii 714 przez Lipków i Koczargi) na razie zawieszone, z powodu przeciągających się rozmów z gminą Leszno. W przypadku dalszego niezdecydowania naszych sąsiadów prawdopodobnie linię 729 zastąpi linia wewnętrzna L.
Postulaty odnośnie komunikacji nadal można zgłaszać sołtysom, radnym i w Urzędzie Gminy w Referacie Gospodarki Komunalnej.
1. Linia "powiatowa" nie ruszy od maja. Nowy planowany termin jej uruchomienia to wrzesień 2011r.
2. Zmiany na linii 729 (przesunięcie godzin niektórych kursów, skierowanie linii w przeciwprądzie do linii 714 przez Lipków i Koczargi) na razie zawieszone, z powodu przeciągających się rozmów z gminą Leszno. W przypadku dalszego niezdecydowania naszych sąsiadów prawdopodobnie linię 729 zastąpi linia wewnętrzna L.
Postulaty odnośnie komunikacji nadal można zgłaszać sołtysom, radnym i w Urzędzie Gminy w Referacie Gospodarki Komunalnej.
wtorek, 26 kwietnia 2011
Będą podwyżki?
Zgodnie z ustawą z 2001 r. o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków raz w roku Radzie Gminy przedstawiane są do zatwierdzenia propozycje w/w taryf. Przedstawia je Wójt na wniosek przedsiębiorstwa wodno-kanalizacyjnego. Ocena legalności proponowanych taryf oraz celowości ponoszonych kosztów należy do organu wykonawczego (Wójta), Rada Gminy może jedynie uchwalić lub odrzucić zaproponowane taryfy oraz zadecydowac o wielkości dopłat, czyli zmniejszeniu obciążenia opłatami użytkowaników sieci. W br. Eko-Babice wnioskowały o pozostawienie taryf na dotychczasowym poziomie. Wójt w projekcie uchwały utrzymał wysokość taryf, natomiast zaproponował zmniejszenie dopłat. Propozycja uchwały ma brzmienie:
Oznacza to podwyżkę dla mieszkańców. Dotychczasowe stawki kształtowały się na poziomie:
1) cena wody: 2,74 zł/m netto + VAT
2) cena ścieków: 4,27 zł/m3 netto + VAT
Dopłaty (sumaryczne) do wody i ścieków, które ponosi gmina są znaczne, co wiąże się z coraz liczniejszymi abonanetami sieci wod-kan. W 2008 roku gmina dopłacała do wody ok. 608 255 zł i do ścieków ok. 1 598 895 zł, w 2010 były to odpowiednio 1 008 460 i 3 254 833 zł, prognoza na rok 2011 to 1 200 000 i 3 117 000. Jak więc widać obciążenie dopłatami dla budżetu gminy jest coraz większe. Właśnie ten fakt oraz zapisy wieloletniej prognozy sporządzone przy ubieganiu się o dofinansowanie unijne inwestycji wod-kan jest uzasadnieniem do proponowanego zmniejszenia dopłat.
Rozstrzygnięciem kwestii zatwierdzenia taryf i dopłat będzie przyjecie lub odrzucenie projektu uchwały w dniu 28 kwietnia 2011r podczas sesji RG.
KOMENTARZ: Uchwały zostały przyjęte
Uchwala dopłatę do taryfy dla zbiorowego zaopatrzenia w wodę i zbiorowego
odprowadzania ścieków dla wszystkich odbiorców na terenie gminy Stare Babice na
okres od dnia 1 czerwca 2011r. do dnia 31 maja 2012r., dla Gminnego
Przedsiębiorstwa Komunalnego „Eko-Babice” Sp. z o.o., w wysokości:
1) 0,87 zł/m3 netto + VAT do ceny 1 m3 wody,
2) 5,75 zł/m3 netto + VAT do ceny 1 m3 ścieków,
w wyniku czego taryfowe ceny dla odbiorców zbiorowego zaopatrzenia w wodę i
zbiorowego odprowadzania ścieków wyniosą:
1) cena wody: 3,01 zł/m3 netto + VAT,
2) cena ścieków: 4,82 zł/m3 netto + VATOznacza to podwyżkę dla mieszkańców. Dotychczasowe stawki kształtowały się na poziomie:
1) cena wody: 2,74 zł/m netto + VAT
2) cena ścieków: 4,27 zł/m3 netto + VAT
Dopłaty (sumaryczne) do wody i ścieków, które ponosi gmina są znaczne, co wiąże się z coraz liczniejszymi abonanetami sieci wod-kan. W 2008 roku gmina dopłacała do wody ok. 608 255 zł i do ścieków ok. 1 598 895 zł, w 2010 były to odpowiednio 1 008 460 i 3 254 833 zł, prognoza na rok 2011 to 1 200 000 i 3 117 000. Jak więc widać obciążenie dopłatami dla budżetu gminy jest coraz większe. Właśnie ten fakt oraz zapisy wieloletniej prognozy sporządzone przy ubieganiu się o dofinansowanie unijne inwestycji wod-kan jest uzasadnieniem do proponowanego zmniejszenia dopłat.
Rozstrzygnięciem kwestii zatwierdzenia taryf i dopłat będzie przyjecie lub odrzucenie projektu uchwały w dniu 28 kwietnia 2011r podczas sesji RG.
KOMENTARZ: Uchwały zostały przyjęte
Opłaty za przedszkole po nowemu
Na początku kwietnia Rada Gminy przyjęła uchwałę w sprawie opłat za przedszkola publiczne. Zniknęła opłata stała, pojawiła się opłata zgodna z czasem jaki dziecko przebywa w przedszkolu.
Zgodnie z ubiegłoroczną zmianą ustawy o systemie oświaty, przedszkole publiczne ma obowiązek zapewnić bezpłatne nauczanie, wychowanie i opiekę w czasie ustalonym przez gminę, ale nie krótszym niż pięć godzin dziennie. Świadczenia wykraczające poza ten czas są opłacane przez rodziców.
Dokładny czas w jakim w danym przedszkolu będa się odbywać zajęcia bezpłatne zostanie określony przez dyrektorów tych placówek. Rodzice podpiszą z przedszkolem indywidualne umowy, w których określą czas na jaki dziecko będzie przychodzić do przedszkola. Zajęcia odpłatne (angielski, tańce, glina itp.) będą się mogły odbywać po czasie przeznaczonym na realizację podstawowego programu przedszkolnego. Czas zajęć odpłatnych będzie odliczany od czasu płatnego (przedszkolnego). Dni w których dziecko nie korzysta z przedszkola również będą odliczane od należności za dany miesiąc.
Jak sprawdzi się ten system w praktyce? Zobaczymy. Z całą pewnością na początku moze on sprawić kłopoty zarówno rodzicom jak i placówkom, bo do tej pory nikt nie musiał wyliczać czasu jaki dziecko spędza w przedszkolu.
Stawka za godzinę "ponadprogramową" została ustalona na 2,60 zł. W przypadku dziecka korzystającego z 8 godzin dziennie z przedszkola (5 podstawowy program + 3 opieka) daje to kwotę 172 zł (opłatę miesięczną zaokragla się do pełnych złotówek). Do tej pory stała opłata wynosiła 164 zł. Wyżywienie podobnie jak poprzednio jest liczone dodatkowo, zgodnie ze stawka dzienną.
Wyliczenie stawki oparto na średnich kosztach przebywania dziecka w przedszkolu poniesionych w ub. roku i założeniu, że większość dzieci spędza w przedszkolu ok 8 godzin. Warto tu dodać, że pełny koszt w przeliczeniu na przedszkolaka wynosił w ub. roku ok. 630 zł, czyli opłata ponoszona przez rodzica stanowiła 26% tej kwoty. Stawka w wysokości 164 zł nie była waloryzowana od kilku lat. Kiedy ją wprowadzano w 2007 roku opłata ponoszona przez rodziców stanowiła 37% kosztów ponoszonych na utrzymanie dziecka w przedszkolu.
Zgodnie z ubiegłoroczną zmianą ustawy o systemie oświaty, przedszkole publiczne ma obowiązek zapewnić bezpłatne nauczanie, wychowanie i opiekę w czasie ustalonym przez gminę, ale nie krótszym niż pięć godzin dziennie. Świadczenia wykraczające poza ten czas są opłacane przez rodziców.
Dokładny czas w jakim w danym przedszkolu będa się odbywać zajęcia bezpłatne zostanie określony przez dyrektorów tych placówek. Rodzice podpiszą z przedszkolem indywidualne umowy, w których określą czas na jaki dziecko będzie przychodzić do przedszkola. Zajęcia odpłatne (angielski, tańce, glina itp.) będą się mogły odbywać po czasie przeznaczonym na realizację podstawowego programu przedszkolnego. Czas zajęć odpłatnych będzie odliczany od czasu płatnego (przedszkolnego). Dni w których dziecko nie korzysta z przedszkola również będą odliczane od należności za dany miesiąc.
Jak sprawdzi się ten system w praktyce? Zobaczymy. Z całą pewnością na początku moze on sprawić kłopoty zarówno rodzicom jak i placówkom, bo do tej pory nikt nie musiał wyliczać czasu jaki dziecko spędza w przedszkolu.
Stawka za godzinę "ponadprogramową" została ustalona na 2,60 zł. W przypadku dziecka korzystającego z 8 godzin dziennie z przedszkola (5 podstawowy program + 3 opieka) daje to kwotę 172 zł (opłatę miesięczną zaokragla się do pełnych złotówek). Do tej pory stała opłata wynosiła 164 zł. Wyżywienie podobnie jak poprzednio jest liczone dodatkowo, zgodnie ze stawka dzienną.
Wyliczenie stawki oparto na średnich kosztach przebywania dziecka w przedszkolu poniesionych w ub. roku i założeniu, że większość dzieci spędza w przedszkolu ok 8 godzin. Warto tu dodać, że pełny koszt w przeliczeniu na przedszkolaka wynosił w ub. roku ok. 630 zł, czyli opłata ponoszona przez rodzica stanowiła 26% tej kwoty. Stawka w wysokości 164 zł nie była waloryzowana od kilku lat. Kiedy ją wprowadzano w 2007 roku opłata ponoszona przez rodziców stanowiła 37% kosztów ponoszonych na utrzymanie dziecka w przedszkolu.
poniedziałek, 4 kwietnia 2011
I po funduszach....
Były przez dwa lata. Ale w 2012 roku w naszej gminie już ich nie będzie - Fundusze Sołeckie. Trudna, ale wykorzystana przez ponad połowę sołectw forma bezpośredniego decydowania o tym, co na terenie sołectwa powinno być zrobione. Na sesji w dniu 31 marca stosunkiem głosów 8:7 zapadła decyzja.
Fundusz sołecki to wyodrębnione z budżetu gminy pieniądze, przeznaczone do wykorzystania przez mieszkańców danego sołectwa. O tym, na co będą wydane, decydują oni podczas głosowania na zebraniu wiejskim. Jeżeli wniosek spełnia wymogi formalne wskazane przez mieszkanców zadania zostają wpisane do budżetu i powinny być zrealizowane w danym roku (fundusz jest przyznawana na konkretny rok). W przypadku, kiedy sołectwo nie decyduje się korzystać z Funduszu Sołeckiego i nie złoży wniosku środki finansowe trafiają do budżetu gminy, która decyduje o ich przeznaczeniu.
Podczas dyskusji nad uchwałą w sprawie FS radni podzielili się na dwa obozy. Linia podziału odzwierciedlała przynależność radnych do konitetów wyborczych, z jakich startowali do Rady Gminy. Zapewnie zupełnie przypadkowo :)
Przeciwnicy wyrażenia zgody na fundusz sołecki argumentowali swoją odmowę obawą o rozproszenie środków budżetowych na drobne zadania w sołectwach, co może spowodowac że zabraknie pieniędzy na większe inwestycje np. na remonty dróg gminnych. Wskazywali również, że "duże" inwestycje" są bardziej potrzebne niż np. organizacja przez sołectwo imprezy integracyjnej dla mieszkańców czy ustawienie ławeczek. Padały argumenty ze strony Wójta: fundusz jest niepotrzebny, bo gmina i tak sukcesywnie w sołectwach realizuje potrzebne mieszkancom zadania. Można więc po prostu złożyć wniosek do gminy i zadania te wykonać w "normalnym" trybie. Na zebrania wiejskie przychodzi mało osób i ta garstka decyduje za wszystkich mieszkanców.
Podnoszono, że gmina do takiego zadania podchodzi bardziej profesjonalnie, bo sołtysi nie potrafią dobrze oszacować kosztów proponowanych inwestycji. Pani Skarbnik tłumaczyła, że korzyści z FS jest mało, a pracy związanej z ich wdrożeniem jest dużo. Wspólnie z Wójtem podkreslali, że nie mamy szans na otrzymanie 10% zwrotu poniesionych w ramach FS kosztów z budżetu państwa.
Zwolennicy FS przekonywali, że każde sołectwo ma prawo zrezygnować z wykorzystania w danym roku funduszu, więc należy pozostawić mieszkańcom decyzję o tym czy składać wniosek w ramach FS czy jako zwykły wniosek do budżetu. Jak również, że władze samorządowe nie powinny podejmować decyzji za mieszkańców w tych sprawach ich dotyczących, w których oni sami mogliby zadecydować. Poprzez FS społeczność wsi uczy się współodpowiedzialności za to, jak są wydatkowane pieniądze na lokalne inwestycje. Jeśli z jednej strony namawiamy mieszkanców na płacenie tu podatków a z drugiej zabraniamy stanowienia o tym, na co je przeznaczyć, to powstaje sytuacja swoistej schizofrenii władzy. Zebranie wiejskie na którym głosuje się przeznaczenie FS to doskonała okazja, aby zapytać o sprawy lokalne, porozmawiać o problemach, przeanalizować czy to na co mieszkańcy chcieliby wydać pieniądze mieści się w zadaniach własnych gminy i czy będzie to faktycznie racjonalny wybór za rozsądną cenę. Mieszkańcy często nie wiedzą jakie są koszty i procedury, więc taka dyskusja pomaga im zrozumieć sposób wydatkowania pieniędzy publicznych (nie tylko FS).
Trudno odmówić racjonalności argumentowi, że budowa drogi jest ważniejsza niż ustawienie koszy na przystankach czy obsianie trawą zaniedbanego terenu we wsi. Ale taki sposób rozumowania powoduje, że budowa drogi automatycznie przesuwa mniejsze potrzeby na plan jako mało istotne z punktu widzenia gminy jako całości. Tymczasem dla mieszkanców danej wsi może to być rzecz istotna (tym bardziej, jeżeli budowa drogi dotyczy zupełnie innej wsi).
Radni argumentowali, że zdają sobie sprawę z tego, że dla organów gminy i urzędników uruchomienie procedury ustawy o funduszu sołeckim i jej prawidłowe wykonanie to dodatkowa praca i że nie wszystkie wnioski złożone do gminy są prawidłowo skonstruowane. To jednak można zminimaliować organizując spotkanie z sołytsami i informaując jak to zrobić dobrze. Decydując o wyodrębnieniu lub nie FS nikt nie pomyślał o tym, aby zapytać wszystkich sołtysów o ich zdanie w tej materii. Nie mogą głosować, ale sprawa ich bezpośrednio dotyczy byłoby więc wyrazem szcunku dla ich pracy i zaangażowania choćby zapytanie ich czy FS są dla nich przydatnym narzędziem.
Moja refleksja po sesji:
Intencją ustawodawcy podczas powoływania FS była aktywizacja mieszkańców wokół lokalnych spraw ich dotyczących, większe utożsamianie się z gminą i budowa trwałych więzi lokalnych. Bo samorządność i demokracja lokalna opierają się przede wszystkim właśnie na uczestnictwie mieszkańców. Zasada pomocniczości, na której oparty został cały system polskiego samorządu, mówi, że należy pozostawić możliwie dużo kompetencji na szczeblu lokalnym i dopiero w sytaucji, kiedy jednostka administracyjna nie jest w stanie wykonać danego zadania, przejmuje je administracja wyższego szczebla. Zgodnie z tą zasadą sołtys jest dla mieszkańców (aby im pomóc w rozwiązaniu lokalnych problemów), gmina dla sołtysa (aby mu pomóc w sprawach dotyczących mieszkanców wsi) itd. a nie na odwrót. Po raz kolejny poczułam się jako sołtys postawiona w roli "proszącego" przy pańskim stole szczeniaka. Może coś panu z widelca spadnie... Sądząc z wystąpień sołtysów w części sesji przeznaczonej na wypowiedzi i pytania mieszkanców nie jestem w tym poczuciu osamotniona. Nie podzielam argumentu, że wystarczy złożyć wniosek do gminy i "małe" inwestycje zostaną wykonane. Przeczy temu choćby historia stawiania wiaty na przystanku na ul.Jakubowicza. Oczywiście nikt nie negował, że jest ona potrzebna. Ale od pisma z informacją, że zostanie postawiona do momentu jej fizycznego postawienia droga była długa (ponad rok) i wyboista (pomimo, że mieszkańcy posesji przy przystanku zgodzili się na postawienie wiaty na ich gruncie). Pozostaje mieć nadzieję, że w ramach przyszłorocznego budżetu rzeczywiście będziemy mogli liczyć na sprawnie przeprowadzone drobne inwestycje ważne z puntu widzenia mieszkanców poszczególnych wsi.
Agnieszka Kaczurba
Fundusz sołecki to wyodrębnione z budżetu gminy pieniądze, przeznaczone do wykorzystania przez mieszkańców danego sołectwa. O tym, na co będą wydane, decydują oni podczas głosowania na zebraniu wiejskim. Jeżeli wniosek spełnia wymogi formalne wskazane przez mieszkanców zadania zostają wpisane do budżetu i powinny być zrealizowane w danym roku (fundusz jest przyznawana na konkretny rok). W przypadku, kiedy sołectwo nie decyduje się korzystać z Funduszu Sołeckiego i nie złoży wniosku środki finansowe trafiają do budżetu gminy, która decyduje o ich przeznaczeniu.
Podczas dyskusji nad uchwałą w sprawie FS radni podzielili się na dwa obozy. Linia podziału odzwierciedlała przynależność radnych do konitetów wyborczych, z jakich startowali do Rady Gminy. Zapewnie zupełnie przypadkowo :)
Przeciwnicy wyrażenia zgody na fundusz sołecki argumentowali swoją odmowę obawą o rozproszenie środków budżetowych na drobne zadania w sołectwach, co może spowodowac że zabraknie pieniędzy na większe inwestycje np. na remonty dróg gminnych. Wskazywali również, że "duże" inwestycje" są bardziej potrzebne niż np. organizacja przez sołectwo imprezy integracyjnej dla mieszkańców czy ustawienie ławeczek. Padały argumenty ze strony Wójta: fundusz jest niepotrzebny, bo gmina i tak sukcesywnie w sołectwach realizuje potrzebne mieszkancom zadania. Można więc po prostu złożyć wniosek do gminy i zadania te wykonać w "normalnym" trybie. Na zebrania wiejskie przychodzi mało osób i ta garstka decyduje za wszystkich mieszkanców.
Podnoszono, że gmina do takiego zadania podchodzi bardziej profesjonalnie, bo sołtysi nie potrafią dobrze oszacować kosztów proponowanych inwestycji. Pani Skarbnik tłumaczyła, że korzyści z FS jest mało, a pracy związanej z ich wdrożeniem jest dużo. Wspólnie z Wójtem podkreslali, że nie mamy szans na otrzymanie 10% zwrotu poniesionych w ramach FS kosztów z budżetu państwa.
Zwolennicy FS przekonywali, że każde sołectwo ma prawo zrezygnować z wykorzystania w danym roku funduszu, więc należy pozostawić mieszkańcom decyzję o tym czy składać wniosek w ramach FS czy jako zwykły wniosek do budżetu. Jak również, że władze samorządowe nie powinny podejmować decyzji za mieszkańców w tych sprawach ich dotyczących, w których oni sami mogliby zadecydować. Poprzez FS społeczność wsi uczy się współodpowiedzialności za to, jak są wydatkowane pieniądze na lokalne inwestycje. Jeśli z jednej strony namawiamy mieszkanców na płacenie tu podatków a z drugiej zabraniamy stanowienia o tym, na co je przeznaczyć, to powstaje sytuacja swoistej schizofrenii władzy. Zebranie wiejskie na którym głosuje się przeznaczenie FS to doskonała okazja, aby zapytać o sprawy lokalne, porozmawiać o problemach, przeanalizować czy to na co mieszkańcy chcieliby wydać pieniądze mieści się w zadaniach własnych gminy i czy będzie to faktycznie racjonalny wybór za rozsądną cenę. Mieszkańcy często nie wiedzą jakie są koszty i procedury, więc taka dyskusja pomaga im zrozumieć sposób wydatkowania pieniędzy publicznych (nie tylko FS).
Trudno odmówić racjonalności argumentowi, że budowa drogi jest ważniejsza niż ustawienie koszy na przystankach czy obsianie trawą zaniedbanego terenu we wsi. Ale taki sposób rozumowania powoduje, że budowa drogi automatycznie przesuwa mniejsze potrzeby na plan jako mało istotne z punktu widzenia gminy jako całości. Tymczasem dla mieszkanców danej wsi może to być rzecz istotna (tym bardziej, jeżeli budowa drogi dotyczy zupełnie innej wsi).
Radni argumentowali, że zdają sobie sprawę z tego, że dla organów gminy i urzędników uruchomienie procedury ustawy o funduszu sołeckim i jej prawidłowe wykonanie to dodatkowa praca i że nie wszystkie wnioski złożone do gminy są prawidłowo skonstruowane. To jednak można zminimaliować organizując spotkanie z sołytsami i informaując jak to zrobić dobrze. Decydując o wyodrębnieniu lub nie FS nikt nie pomyślał o tym, aby zapytać wszystkich sołtysów o ich zdanie w tej materii. Nie mogą głosować, ale sprawa ich bezpośrednio dotyczy byłoby więc wyrazem szcunku dla ich pracy i zaangażowania choćby zapytanie ich czy FS są dla nich przydatnym narzędziem.
Moja refleksja po sesji:
Intencją ustawodawcy podczas powoływania FS była aktywizacja mieszkańców wokół lokalnych spraw ich dotyczących, większe utożsamianie się z gminą i budowa trwałych więzi lokalnych. Bo samorządność i demokracja lokalna opierają się przede wszystkim właśnie na uczestnictwie mieszkańców. Zasada pomocniczości, na której oparty został cały system polskiego samorządu, mówi, że należy pozostawić możliwie dużo kompetencji na szczeblu lokalnym i dopiero w sytaucji, kiedy jednostka administracyjna nie jest w stanie wykonać danego zadania, przejmuje je administracja wyższego szczebla. Zgodnie z tą zasadą sołtys jest dla mieszkańców (aby im pomóc w rozwiązaniu lokalnych problemów), gmina dla sołtysa (aby mu pomóc w sprawach dotyczących mieszkanców wsi) itd. a nie na odwrót. Po raz kolejny poczułam się jako sołtys postawiona w roli "proszącego" przy pańskim stole szczeniaka. Może coś panu z widelca spadnie... Sądząc z wystąpień sołtysów w części sesji przeznaczonej na wypowiedzi i pytania mieszkanców nie jestem w tym poczuciu osamotniona. Nie podzielam argumentu, że wystarczy złożyć wniosek do gminy i "małe" inwestycje zostaną wykonane. Przeczy temu choćby historia stawiania wiaty na przystanku na ul.Jakubowicza. Oczywiście nikt nie negował, że jest ona potrzebna. Ale od pisma z informacją, że zostanie postawiona do momentu jej fizycznego postawienia droga była długa (ponad rok) i wyboista (pomimo, że mieszkańcy posesji przy przystanku zgodzili się na postawienie wiaty na ich gruncie). Pozostaje mieć nadzieję, że w ramach przyszłorocznego budżetu rzeczywiście będziemy mogli liczyć na sprawnie przeprowadzone drobne inwestycje ważne z puntu widzenia mieszkanców poszczególnych wsi.
Agnieszka Kaczurba
Subskrybuj:
Posty (Atom)
